Saturday, April 13, 2013

chyba pierwszy raz w życiu będę się kochać w gwieździe muzyki. co za wielkie wow dzisiaj w żaku..
no i jestem wierna w miłości - na drugi koncert nie zostaliśmy. a w domu w głośnikach tylko pianohooligan.
ukradłam z internetu takie zdjęcie mego ukochanego:




a tak mój ukochany grał sobie w szwajcarii:
 


co prawda urodził się w roku 1990 (serio), ale co z tego

Saturday, April 6, 2013

jednak jest równowaga w kosmosie. jeden weekend laba, to drugi weekend armagedon. na uczelni od 10. do 20., kwadrans przerwy między zajęciami, w tym połowa schodzi na zmianę sali i rozłącznie/podłączenie rzutnika. toż to chyba pieluchę trzeba wkładać za przykładem kasjerek z Biedy. a jutro powtórka z rozrywki. jezusu, ratunku, chcę labęęęę.

 raport spożytego syfu:
- herbatka cytrynowa z proszku (automat),
- polska podróba syfiastych nic nacs'ów = syf do potęgi,
- cappuccino z proszku (automat, podejście drugie)

ale materiał na blogusia jest ;)

Thursday, March 28, 2013

Sunday, March 24, 2013

Ja rozumiem, że pewnie jakieś boskie spa, że hamak o zachodzie słońca na malediwach, że kokaina, ale naprawdę trudno mi sobie wyobrazić, że może mi być jeszcze przyjemniej niż w taką niedzielę jak dziś, co się leży cały dzień w miękkiej kanapie z kotami na słońcu i czyta gazety. Jezusu chwiloooo trwaj.


Thursday, March 21, 2013